Zrobiłam drugą poduszkę, tym razem w "stylu mieszanym" - na szydełku i na drutach.
Przód poszewki zrobiłam na szydełku, ściegiem falistym:
Tył poduszki robiłam na drutach, ściegiem francuskim, wykorzystując resztki włóczek. Zszyłam obie części i przyszyłam guziki;
Poduszka zdobi mój kącik czytelniczy:
Dane:
przód - szydełko 3,5mm
włóczka jeans
tył - druty 3,5mm
włóczka z babcinych zapasów :)
wymiary 40x40 cm
I jeszcze obie poduszki razem:
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czyszczenie magazynu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czyszczenie magazynu. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 5 kwietnia 2018
sobota, 3 marca 2018
Poduszka na drutach
Zainspirowana lekturą książki "Piątkowy klub robótek ręcznych"
postanowiłam podłubać sobie coś na drutach. Nie jestem specjalistą w tej technice, ale prawe i lewe oczka umiem robić :) Chciałam zrobić coś prostego, bez kombinacji. Na szalik nie miałam ochoty (bo szalików wełnianych nie noszę, mam mój ulubiony szal, który kiedyś dostałam na urodziny), więc wymyśliłam sobie poszewkę na poduszkę. Wykorzystałam w tym celu włóczkę bez nazwy, którą kiedyś kupiłam na wyprzedaży w pasmanterii z myślą o szydełkowych kwadratach.
Poduszka wygląda tak:
Wymiary: 30cm x 30cm
włóczka bez nazwy
druty 3,5 mm
Wykończenie pozostawia wiele do życzenia, ale proszę o wyrozumiałość, to moja pierwsza poduszka :)
postanowiłam podłubać sobie coś na drutach. Nie jestem specjalistą w tej technice, ale prawe i lewe oczka umiem robić :) Chciałam zrobić coś prostego, bez kombinacji. Na szalik nie miałam ochoty (bo szalików wełnianych nie noszę, mam mój ulubiony szal, który kiedyś dostałam na urodziny), więc wymyśliłam sobie poszewkę na poduszkę. Wykorzystałam w tym celu włóczkę bez nazwy, którą kiedyś kupiłam na wyprzedaży w pasmanterii z myślą o szydełkowych kwadratach.Poduszka wygląda tak:
Wymiary: 30cm x 30cm
włóczka bez nazwy
druty 3,5 mm
Wykończenie pozostawia wiele do życzenia, ale proszę o wyrozumiałość, to moja pierwsza poduszka :)
wtorek, 20 lutego 2018
Kwiatowa ramka
Dostałam kiedyś od znajomych lustro z ramkami na zdjęcia. Od razu zapadła decyzja, że wolne miejsca zapełnię haftami. Wykorzystałam stare hafciki, które zalegały w szufladzie, dołożyłam kilka wykonanych w ramach ubiegłorocznej zabawy u Kasi (Kwiatowy rok) i zakończyłam ostatnio wykonanym widoczkiem (dlatego miałam takie szczególne wymagania co do kształtu i wymiarów).
Tak wyglądała ramka przed:
A tak wygląda wersja obecna:
Jakość zdjęć nie zachwyca, ale nie umiałam zrobić lepszych :)
Tak wyglądała ramka przed:
A tak wygląda wersja obecna:
Jakość zdjęć nie zachwyca, ale nie umiałam zrobić lepszych :)
niedziela, 4 lutego 2018
Kolorowy widoczek #2
Skończyłam kolorowy hafcik, który uprzyjemniał mi minione wieczory. Wykorzystałam do niego resztę aidy 14ct, którą miałam w swoich zapasach. Od dłuższego czasu zdecydowanie bardziej wolę drobniejsze materiały. Zapomniałam, jak fajnie się wyszywa na 14 :) Dlatego mój następny projekt też jest na aidzie 14ct. Ale o tym innym razem.
Popatrzcie na mój wiejski krajobraz:
Dane techniczne:
średnica 20 cm
aida 14ct
mulina DMC, PND i Ariadna
wzór: pinterest
Niedługo pokażę, jak wygląda w ostatecznej oprawie.
Malgorzata Zoltek - nie będę wyszywać pozostałych pór roku, bo nie są mi potrzebne :)
Popatrzcie na mój wiejski krajobraz:
Dane techniczne:
średnica 20 cm
aida 14ct
mulina DMC, PND i Ariadna
wzór: pinterest
Niedługo pokażę, jak wygląda w ostatecznej oprawie.
Malgorzata Zoltek - nie będę wyszywać pozostałych pór roku, bo nie są mi potrzebne :)
czwartek, 26 października 2017
Kwiatowy rok - październikowy storczyk
Lubię storczyki, chociaż nie jestem jakąś specjalistką w ich uprawie. Obecnie mam dwa - mój pierwszy, który dostałam kilka lat temu od brata na dzień kobiet, i drugi, który kupiłam na promocji w markecie. Ten od brata właśnie kwitnie:
Poszukiwałam małego wzoru, który pasowałby do słonecznika z poprzedniego miesiąca, jednak znalazłam większy. Bardzo mi się spodobał, więc go zrobiłam, chociaż jeszcze nie wiem, co z nim zrobię:
A filiżanki dostałam na imieniny :)
I jeszcze storczyk żywy i haftowany, razem:
Jak Wam się podoba?
Ciekawe, jakiego kwiatka wymyśli Kasia w listopadzie :) Oby nie chryzantemy... :)
Poszukiwałam małego wzoru, który pasowałby do słonecznika z poprzedniego miesiąca, jednak znalazłam większy. Bardzo mi się spodobał, więc go zrobiłam, chociaż jeszcze nie wiem, co z nim zrobię:
Bardzo przyjemnie się go haftowało :)
Okazuje się, że mam storczyki jeszcze w innej formie, na taśmie dekoracyjniej:
I jeszcze storczyk żywy i haftowany, razem:
Jak Wam się podoba?
Ciekawe, jakiego kwiatka wymyśli Kasia w listopadzie :) Oby nie chryzantemy... :)
środa, 27 września 2017
Kwiatowy rok - wrześniowy słonecznik oraz wygrane CANDY
Dziś będzie dużo mam się czym chwalić :)
Najpierw całoroczna zabawa u Kasi. We wrześniu towarzyszył nam słonecznik. Wyszyłam sobie mały hafcik, który docelowo ma być zawieszką do kluczy. Poczekam z jej zrobieniem, bo chcę zawieszkę dwustronną - zrobię na niej kwiatek z października :) Mam nadzieję, że Kasia wybierze taki, żeby mi pasował.
Słonecznik wygląda tak:
Pogoda nie sprzyjała dobrym zdjęciom, tym bardziej, że dysponuję tylko telefonem...
A teraz sprawa numer dwa - wygrałam CANDY - pierwszy raz w życiu! Radość sprawiła mi sama wygrana, a prezenty, które otrzymałam od Doriss przerosły moje oczekiwania. Dziś dostałam przesyłkę, pełną cudowności, w moim ulubionym niebieskim kolorze, w dodatku każdy drobiazg pięknie zapakowany.... Zresztą, zobaczcie:
Nagroda główna - wzór do haftu + koraliki:
Coś dla ducha i coś dla ciała:
Fantastyczne prezenty własnoręcznie wykonane przez Doriss:
Oraz "przydasie":
Doriss, jeszcze raz BARDZO DZIĘKUJĘ!
Najpierw całoroczna zabawa u Kasi. We wrześniu towarzyszył nam słonecznik. Wyszyłam sobie mały hafcik, który docelowo ma być zawieszką do kluczy. Poczekam z jej zrobieniem, bo chcę zawieszkę dwustronną - zrobię na niej kwiatek z października :) Mam nadzieję, że Kasia wybierze taki, żeby mi pasował.
Słonecznik wygląda tak:
Pogoda nie sprzyjała dobrym zdjęciom, tym bardziej, że dysponuję tylko telefonem...
A teraz sprawa numer dwa - wygrałam CANDY - pierwszy raz w życiu! Radość sprawiła mi sama wygrana, a prezenty, które otrzymałam od Doriss przerosły moje oczekiwania. Dziś dostałam przesyłkę, pełną cudowności, w moim ulubionym niebieskim kolorze, w dodatku każdy drobiazg pięknie zapakowany.... Zresztą, zobaczcie:
Nagroda główna - wzór do haftu + koraliki:
Coś dla ducha i coś dla ciała:
Fantastyczne prezenty własnoręcznie wykonane przez Doriss:
Oraz "przydasie":
Doriss, jeszcze raz BARDZO DZIĘKUJĘ!
sobota, 2 września 2017
Nowe życie segregatora
Pamiętacie haft z Salu Tea Time? Pisałam, że mam na niego pomysł. W końcu doszło do realizacji :) Zrobiłam z niego okładkę na segregator z przepisami kulinarnymi.
Kiedyś, jako nastolatka miałam manię zbierania różnych przepisów z gazet i gromadzenia tychże wycinków. Zakładałam coraz to kolejne zeszyty, do których, trzeba przyznać, rzadko zaglądałam... Przecież nie jesteśmy w stanie wypróbować wszystkich przepisów znalezionych w gazetkach. Tym bardziej, że teraz można je znaleźć w internecie :) Dlatego już jakiś czas temu zrobiłam generalny porządek i zostawiłam sobie tylko te przepisy, które chcę wypróbować. Jeśli mi zasmakują, przepis zachowam. W tym celu wykorzystałam stary segregator, który dzięki kilku prostym zabiegom zyskał nowe życie.
Najpierw przygotowałam materiały: segregator, nożyczki, klej, taśmę klejącą, nożyk do tapet i kawałek starej tapety:
Następnie przycięłam odpowiedni kawałek tapety i obłożyłam nim segregator (tak, jak się kiedyś obkładało podręczniki szkolne), tapetę zabezpieczyłam taśmą klejącą:
Na przedniej okładce, za pomocą niezastąpionego kleju "Magic" :) przymocowałam haft:
I już można wpinać ulubione przepisy - kilka już tam jest:
P.S. - Iwa, ja też jestem katechetką :) i przez 10 lat pracy nie spotkałam się z opinią, że jestem osobą "trudną" z powodu konserwatywnych poglądów (zależy też, co rozumiesz pod stwierdzeniem "konserwatywne"). Problem polega na tym, że będziemy dwie katechetki w jednej szkole i musimy się w pewnych sprawach dogadać, nie ma innego wyjścia :) Upieranie się przy własnym zdaniu niewiele pomoże :) W gimn. współpracowałam z księdzem, który zawsze mówił, że co ja wybiorę będzie ok, że mam robić "po mojemu", a on się dostosuje. Teraz współpraca będzie trochę inna. Zresztą myślę, że nauczyciele innych przedmiotów, np. polskiego czy matematyki stają przed takim samym problemem - trzeba pewne sprawy uzgodnić, muszą być jednolite. Cóż, taki żywot nauczyciela!
Kiedyś, jako nastolatka miałam manię zbierania różnych przepisów z gazet i gromadzenia tychże wycinków. Zakładałam coraz to kolejne zeszyty, do których, trzeba przyznać, rzadko zaglądałam... Przecież nie jesteśmy w stanie wypróbować wszystkich przepisów znalezionych w gazetkach. Tym bardziej, że teraz można je znaleźć w internecie :) Dlatego już jakiś czas temu zrobiłam generalny porządek i zostawiłam sobie tylko te przepisy, które chcę wypróbować. Jeśli mi zasmakują, przepis zachowam. W tym celu wykorzystałam stary segregator, który dzięki kilku prostym zabiegom zyskał nowe życie.
Najpierw przygotowałam materiały: segregator, nożyczki, klej, taśmę klejącą, nożyk do tapet i kawałek starej tapety:
Następnie przycięłam odpowiedni kawałek tapety i obłożyłam nim segregator (tak, jak się kiedyś obkładało podręczniki szkolne), tapetę zabezpieczyłam taśmą klejącą:
Na przedniej okładce, za pomocą niezastąpionego kleju "Magic" :) przymocowałam haft:
I już można wpinać ulubione przepisy - kilka już tam jest:
Jak Wam się podoba?
Segregator zgłaszam na wyzwanie "Użyj tapety":
poniedziałek, 28 sierpnia 2017
Kwiatowy rok - sierpniowe margaretki
Margaretki, margerytki czy jak to różnie na te wdzięczne kwiatki mówią... W sumie to chyba "moje" kwiaty - Małgorzata - to "Margarita" :) Kojarzą mi się z dwoma miejscami bliskimi memu sercu: z ogródkiem mojej babci - miała piękne margerytki, które ścinała do wazonu; oraz z przydrożnym krzyżem w mojej miejscowości - pięknie tam kwitną :)
Przejdźmy do konkretów - wzór haftu na ten miesiąc znalazłam w jakimś starym numerze "Kramu z robótkami". Schemat był łatwy i przyjemny. Zdecydowałam się ponownie na płótno "obrusowe" - niebieskie z jakiś tam motywem, żeby było tło. Ponieważ materiał jest bardzo drobniutki, wyszywałam jedną nitką muliny. I to chyba był błąd... kwiatki wyszły mi zbyt delikatne, spod białej muliny prześwituje błękitny spód... nie miałam czasu, żeby poprawić, więc tak już zostało:
Miałam pomysł, żeby ten haft trafił do mojej "kwiatowej" ramki (kiedyś pokażę)m ale teraz nie jestem pewna... :)
Przejdźmy do konkretów - wzór haftu na ten miesiąc znalazłam w jakimś starym numerze "Kramu z robótkami". Schemat był łatwy i przyjemny. Zdecydowałam się ponownie na płótno "obrusowe" - niebieskie z jakiś tam motywem, żeby było tło. Ponieważ materiał jest bardzo drobniutki, wyszywałam jedną nitką muliny. I to chyba był błąd... kwiatki wyszły mi zbyt delikatne, spod białej muliny prześwituje błękitny spód... nie miałam czasu, żeby poprawić, więc tak już zostało:
Miałam pomysł, żeby ten haft trafił do mojej "kwiatowej" ramki (kiedyś pokażę)m ale teraz nie jestem pewna... :)
sobota, 29 lipca 2017
Kwiatowy rok - lipcowy mak
W tym miesiącu Kasia zaproponowała maki jako temat naszej zabawy. Zrobiłam makową dziewuszkę, kolejnego już skrzacika:
Skrzacik wyszywałam na starym obrusie - zależało mi na tym, żeby było tło :) Dziewczynka dołączy do swoich sióstr schowanych (na razie) w szufladzie --> skrzaty
Kiedyś je wykorzystam :)
Skrzacik wyszywałam na starym obrusie - zależało mi na tym, żeby było tło :) Dziewczynka dołączy do swoich sióstr schowanych (na razie) w szufladzie --> skrzaty
Kiedyś je wykorzystam :)
czwartek, 29 czerwca 2017
Metryczki - przygotowania
Moje trzy koleżanki z pracy oczekują narodzin maleństw :) Dostałam zamówienie na przygotowanie haftowanych metryczek , które dołączymy do wspólnego prezentu. Nie chciałam zostawiać wszystkiego na ostatnią chwilę, dlatego wyhaftowałam już dwie metryczki, zostawiając do zrobienia tylko te części, które będę musiała dostosować do płci, oraz miejsce na imię i datę urodzenia:
Aida 18ct
jedna nitka muliny
Teraz czekamy na narodziny pierwszych maleństw, których spodziewamy się w lipcu. A trzecie w listopadzie :)
Aida 18ct
jedna nitka muliny
Teraz czekamy na narodziny pierwszych maleństw, których spodziewamy się w lipcu. A trzecie w listopadzie :)
czwartek, 22 czerwca 2017
Kwiatowy rok - czerwcowy goździk
W maju nie dałam rady zrobić niczego na kwiatowe wyzwanie Kasi, więc w tym miesiącu przyłożyłam się bardziej. Miałam już plan na wykorzystanie haftu, czekałam tylko, jaki kwiatek Kasia zaproponuje w tym miesiącu. Kiedy już wiedziałam, że to goździk zaczęłam poszukiwać odpowiedniego wzoru. Udało się dość szybko - znalazłam wzór o odpowiednim wymiarze, miałam wystarczająco materiału (jak zwykle - z resztek) i odpowiednie kolory nici. Poza tym postanowiłam spróbować metody parkowania - wydawała mi się bardziej skomplikowana :) Jednak chyba kolorami wyszywa mi się szybciej...
Jak widać, spory bałagan mam :)
A oto końcowy efekt:
Hafcik od początku miał pewne przeznaczenie - postanowiłam zrobić z niego pudełko na zakładki. Bardzo lubię czytać książki, mam też sporo zakładek (kilka pięknych z wymianek zakładkowych) i chciałam mieć fajny pojemniczek do ich przechowywania. W garażu mam szafkę, do której wkładam różne rzeczy, które mogą się przydać - tam znalazłam odpowiednie pudełko, po bombkach choinkowych:
W tym oto pudełku z przezroczystym wieczkiem umieściłam haft:
W ten oto sposób otrzymałam pudełko na zakładki:
Jak widać, spory bałagan mam :)
A oto końcowy efekt:
Hafcik od początku miał pewne przeznaczenie - postanowiłam zrobić z niego pudełko na zakładki. Bardzo lubię czytać książki, mam też sporo zakładek (kilka pięknych z wymianek zakładkowych) i chciałam mieć fajny pojemniczek do ich przechowywania. W garażu mam szafkę, do której wkładam różne rzeczy, które mogą się przydać - tam znalazłam odpowiednie pudełko, po bombkach choinkowych:
W tym oto pudełku z przezroczystym wieczkiem umieściłam haft:
W ten oto sposób otrzymałam pudełko na zakładki:
wtorek, 13 czerwca 2017
Ostatnia w tym sezonie pamiątka komunijna
Wyszywana na zamówienie koleżanki z pracy - tej, której syn dostał właśnie taką ode mnie. Zamówienie było na ten sam wzór i taką samą ramkę. Uprzedziłam tylko, że będzie na innym materiale i niektóre kolory mogą się różnić, bo skończyły mi się nici używane poprzednio.
Wyszło tak:
Wyszywane na aidzie 18ct w kolorze kości słoniowej, wymiary ramki 18x24 cm.
Pierwszy raz wyszywałam jedną nitką muliny, wcześniej na 18ct wyszywałam dwiema. Jestem bardzo zadowolona z tej zmiany, wygląda bardzo ładnie :)
Trochę jestem niezadowolona z ułożenia materiału... mimo prasowania i naciągnięcia podczas oprawiania, trochę mi się marszczy...
Wyszło tak:
Wyszywane na aidzie 18ct w kolorze kości słoniowej, wymiary ramki 18x24 cm.
Pierwszy raz wyszywałam jedną nitką muliny, wcześniej na 18ct wyszywałam dwiema. Jestem bardzo zadowolona z tej zmiany, wygląda bardzo ładnie :)
Trochę jestem niezadowolona z ułożenia materiału... mimo prasowania i naciągnięcia podczas oprawiania, trochę mi się marszczy...
niedziela, 28 maja 2017
Metryczka - moje pierwsze poważne zamówienie :)
Prz okazji pamiątek komunijnych dla dzieci moich kolegów i koleżanek z pracy zyskałam "renomę" i zamówienia na hafty. Pierwszy z nich to metryczka dla dziewczynki - wzór, który już robiłam dwukrotnie i spodobał się zamawiającej. Ponieważ właściwie nie miałam już większych kawałków materiału, a czas był krótki, musiałam improwizować i wyhaftowałam metryczkę na ostatnim skrawku białego lnu:
Jak widać, ledwo się zmieściłam :) Poprosiłam koleżankę, żeby wybrała taką ramkę, jaką chce, podałam jej tylko wymiary. Tymczasem... kupiła ramkę dużo większą, ponieważ bardzo jej się podobała - zapytała się, czy uda się coś zrobić, czy jednak ma wymienić na mniejszą. Podjęłam wyzwanie i oto efekt:
I jeszcze w sztucznym świetle (bo znowu w rogu obrazka coś mi się odbija..., jakoś tam dziwnie światło pada):
Pierwsza praca, za którą ktoś mi zapłacił :) Poza bransoletkami na szydełku, które kiedyś miały "wzięcie" :) Jak wam się podoba?
Jak widać, ledwo się zmieściłam :) Poprosiłam koleżankę, żeby wybrała taką ramkę, jaką chce, podałam jej tylko wymiary. Tymczasem... kupiła ramkę dużo większą, ponieważ bardzo jej się podobała - zapytała się, czy uda się coś zrobić, czy jednak ma wymienić na mniejszą. Podjęłam wyzwanie i oto efekt:
I jeszcze w sztucznym świetle (bo znowu w rogu obrazka coś mi się odbija..., jakoś tam dziwnie światło pada):
Pierwsza praca, za którą ktoś mi zapłacił :) Poza bransoletkami na szydełku, które kiedyś miały "wzięcie" :) Jak wam się podoba?
Subskrybuj:
Posty (Atom)















































