Moje urodziny minęły... nastąpiła "zmiana kodu na 3 z przodu" :) Czas na podsumowanie ubiegłorocznych planów.
Zaplanowałam niewiele haftów, dlatego udało się zrealizować wszystkie:
1) Wiosenne kwiatki - jeszcze nie pokazywane w ramce:
2) Taste of Medditereanean:
3) Pullman Orient Express:
Oczywiście, w międzyczasie powstało kilka robótek nieplanowanych:
1) Metryczka dla Mai:
2) Melanżowa serwetka:
3) Hafcik rocznicowy:
Cały czas pracuję nad HAEDem, pozostało 6 kartek wzoru do końca :)
No i... mam głowę pełną nowych planów i pomysłów :)
wtorek, 15 września 2015
czwartek, 10 września 2015
Metryczka - buciki
Chwaliłam się ostatnio, że mam nową sąsiadkę :) Zrobiłam dla niej szybki prezent:
Dzisiaj został wręczony i bardzo się spodobał. No, może nie samej zainteresowanej, ale jej mamie i cioci :) Jeszcze nie wiem, co na to szczęśliwy tatuś... :)
Dziękuję za wszystkie słowa uznania pod adresem mojego śródziemnomorskiego haftu. Tak prezentuje się w oprawie:
Męczę HAEDa...
Dzisiaj został wręczony i bardzo się spodobał. No, może nie samej zainteresowanej, ale jej mamie i cioci :) Jeszcze nie wiem, co na to szczęśliwy tatuś... :)
Dziękuję za wszystkie słowa uznania pod adresem mojego śródziemnomorskiego haftu. Tak prezentuje się w oprawie:
Męczę HAEDa...
wtorek, 25 sierpnia 2015
Taste of Mediterranean
Oto kolejny haft z "listy życzeń" - wychodzi na to, że prawie zrealizowałam wszystkie projekty. Prawie... bo cały czas pracuję nad HAEDem. Tyle tylko, że co chwila pojawiają się okazje do wyszywania innych, nieplanowanych haftów. Niedawno była 50. rocznica ślubu cioci i wujka, a kilka dni temu powiększyła się rodzina moich sąsiadów (i przyjaciół jednocześnie), ale o tym w następnym poście :)
Posunęłam się sporo z remontem mieszkania - jutro zaczynam malowanie, dzisiaj przyjechały panele i drzwi... zaczyna to nabierać kształtów :) Mam wielką ochotę już tam zamieszkać, ale cóż, muszę uzbroić się w cierpliwość...
Haft, który dzisiaj pokazuję podobał mi się od dawna... Efekt końcowy bardzo mi się podoba, brakuje tylko ramki, którą dopiero muszę wybrać.
Uprzedzam - będzie dużo zdjęć :) Ciągle jestem zafascynowana możliwościami mojego telefonu :)
Posunęłam się sporo z remontem mieszkania - jutro zaczynam malowanie, dzisiaj przyjechały panele i drzwi... zaczyna to nabierać kształtów :) Mam wielką ochotę już tam zamieszkać, ale cóż, muszę uzbroić się w cierpliwość...
Haft, który dzisiaj pokazuję podobał mi się od dawna... Efekt końcowy bardzo mi się podoba, brakuje tylko ramki, którą dopiero muszę wybrać.
Uprzedzam - będzie dużo zdjęć :) Ciągle jestem zafascynowana możliwościami mojego telefonu :)
Oliwki
Pierwsza butelka
Drzewko oliwkowe
Buteleczka w całości
Czosnek
Kolejne buteleczki
Zbliżenie na buteleczki
Tak wygląda całość - zdjęcie zwykłym aparatem :)
Szczegóły techniczne:
len Belfast 32ct - kolor antyczny zielony
wielkość: 28x21 cm
nici DMC (w oryginale Dimensions - zamieniałam za pomocą internetowego zamiennika)
W tym hafcie najbardziej podobało mi się kombinowanie :) Były tam krzyżyki, półkrzyżyki, backstitche, robione nitką pojedynczą, podwójną, potrójną, pojedynczym kolorem albo składanym z dwóch rodzajów nitek... Wymagające, ale przyjemne :)
czwartek, 6 sierpnia 2015
Etude aux rose - tryptyk ukończony
Zanim wyjadę na urlop, pokażę wam efekt końcowy mojej pracy nad zielnikowymi różami. Wiem, że w tej serii jest pięć róż, oprócz tych moich jeszcze jedna różowa i żółta, ale ja wybrałam sobie te trzy. Zawisną w moim przyszłym mieszkaniu, już dokładnie zaplanowałam, gdzie :)
A oto róże w całej okazałości: (kolejny raz przepraszam za lampę błyskową)
Dane techniczne - dot. każdego haftu:
len obrazkowy 35ct - piaskowy
nici DMC
wymiary haftu: 23x23cm
ramka: 30x30 cm, kolor - brzoza
szyba pleksi
Wszystkie trzy wyszywało się nadzwyczaj przyjemnie - właśnie dzięki tym haftom zakochałam się w wyszywaniu na lnie (kolejny haft w trakcie). Te trzy hafty mogę właściwie nazwać najlepszymi w mojej karierze - wykorzystałam tu sporo wiedzy, którą zdobyłam przeglądając Wasze blogi :) Jestem bardzo dumna z moich różyczek!
Pozahafciarsko - w sobotę wyjeżdżam na urlop, w Bieszczady. Robótki zostają w domu :) Wakacje spędzam podobnie jak w zeszłym roku - hafty, lenistwo i... telenowele :) Mój hiszpański w rozumieniu ze słuchu jest naprawdę na bardzo dobrym poziomie, z czego jestem niezwykle dumna.
Mała dygresja - nie przepadam za telenowelami, ich treść zwykle mnie irytuje (zwłaszcza w okolicach setnego odcinka). Jest jeden wyjątek: telenowele historyczne. W poprzednie wakacje obejrzałam pierwszą telenowelę w całości po hiszpańsku - "Pasion" - i to był mój nr 1. Był.. bo zachęcona komentarzami pod historycznymi telenowelami (Pasion, Alborada i Amor real) obejrzałam w tym roku "Corazon salvaje" - wpadłam po uszy... Fantastycznie zrealizowana historia (80 odcinków), bez zbędnych rozejść i powrotów głównych bohaterów... niezaprzeczalnie klasyka (1993 rok). Oglądam i oglądam... i wracam sobie do niektórych odcinków... I nadal mam ogromną frajdę z rozumienia hiszpańskiego w mojej ulubionej, meksykańskiej odmianie :)
A oto róże w całej okazałości: (kolejny raz przepraszam za lampę błyskową)
Dane techniczne - dot. każdego haftu:
len obrazkowy 35ct - piaskowy
nici DMC
wymiary haftu: 23x23cm
ramka: 30x30 cm, kolor - brzoza
szyba pleksi
Wszystkie trzy wyszywało się nadzwyczaj przyjemnie - właśnie dzięki tym haftom zakochałam się w wyszywaniu na lnie (kolejny haft w trakcie). Te trzy hafty mogę właściwie nazwać najlepszymi w mojej karierze - wykorzystałam tu sporo wiedzy, którą zdobyłam przeglądając Wasze blogi :) Jestem bardzo dumna z moich różyczek!
Pozahafciarsko - w sobotę wyjeżdżam na urlop, w Bieszczady. Robótki zostają w domu :) Wakacje spędzam podobnie jak w zeszłym roku - hafty, lenistwo i... telenowele :) Mój hiszpański w rozumieniu ze słuchu jest naprawdę na bardzo dobrym poziomie, z czego jestem niezwykle dumna.
Mała dygresja - nie przepadam za telenowelami, ich treść zwykle mnie irytuje (zwłaszcza w okolicach setnego odcinka). Jest jeden wyjątek: telenowele historyczne. W poprzednie wakacje obejrzałam pierwszą telenowelę w całości po hiszpańsku - "Pasion" - i to był mój nr 1. Był.. bo zachęcona komentarzami pod historycznymi telenowelami (Pasion, Alborada i Amor real) obejrzałam w tym roku "Corazon salvaje" - wpadłam po uszy... Fantastycznie zrealizowana historia (80 odcinków), bez zbędnych rozejść i powrotów głównych bohaterów... niezaprzeczalnie klasyka (1993 rok). Oglądam i oglądam... i wracam sobie do niektórych odcinków... I nadal mam ogromną frajdę z rozumienia hiszpańskiego w mojej ulubionej, meksykańskiej odmianie :)
czwartek, 30 lipca 2015
Pullman Orient Express - koniec
Jakiś czas temu skończyłam trzecią różę z kolekcji. Haftowało się bardzo przyjemnie, uwielbiam takie hafty, chociaż czasami męczą backstitche i zmienianie kolorów co kilka krzyżyków :) Backstitche robię zwykle na bieżąco, bo chyba bym nie dała rady zrobić wszystkich na raz, po zakończeniu krzyżyków.
Kilka fotek podczas pracy:
Widzicie tę gałązkę z prawej strony? W pewnym momencie okazało się, że muszę ją całą spruć... Zaczęłam ją wyszywać o kratkę za nisko... i tak sobie spokojnie jechałam w górę... A potem zaczęłam płatki róży, no i coś mi się nie zgadzało.... brr.... kilka godzin w plecy...
Jednak skończyłam :) Efekt końcowy, na desce do prasowania:
Mam już trzy róże, wszystkie oprawione w ramkach. Cały tryptyk w następnym poście :)
Kilka fotek podczas pracy:
Widzicie tę gałązkę z prawej strony? W pewnym momencie okazało się, że muszę ją całą spruć... Zaczęłam ją wyszywać o kratkę za nisko... i tak sobie spokojnie jechałam w górę... A potem zaczęłam płatki róży, no i coś mi się nie zgadzało.... brr.... kilka godzin w plecy...
Jednak skończyłam :) Efekt końcowy, na desce do prasowania:
Mam już trzy róże, wszystkie oprawione w ramkach. Cały tryptyk w następnym poście :)
wtorek, 21 lipca 2015
50. rocznica ślubu
Ciocia i wujek obchodzą niedługo wspaniałą rocznicę - 50 lat wspólnego życia :) Ze względu na różne bieżące hafty i pracę, nie miałam czasu na wykonanie czegoś dużego. Jednak nie mogłam się powstrzymać od zrobienia jakiegoś haftowanego drobiazgu :)
Szybciutko ogarnęłam zapasy nici, poszperałam w internecie i wyhaftowałam prezencik:
Wyprany i wyprasowany:
Oprawiony w ramkę:
I na tle prezentu, który wybraliśmy razem z bratem:
Es un regalito para mis tios, porque cumplen 50 anos de matrimonio :)
Tak na marginesie, mała próbka tego, co teraz haftuję: (nie wiedziałam, że mój telefon potrafi robić takie dokładne zdjęcia)
Szybciutko ogarnęłam zapasy nici, poszperałam w internecie i wyhaftowałam prezencik:
Wyprany i wyprasowany:
Oprawiony w ramkę:
I na tle prezentu, który wybraliśmy razem z bratem:
Es un regalito para mis tios, porque cumplen 50 anos de matrimonio :)
Tak na marginesie, mała próbka tego, co teraz haftuję: (nie wiedziałam, że mój telefon potrafi robić takie dokładne zdjęcia)
poniedziałek, 20 lipca 2015
Szydełkowo - etui na telefon
Hafciarsko dużo się u mnie ostatnio działo, ale pokażę w kolejnych postach. Dzisiaj pochwalę się czymś, co wynikło z potrzeby chwili. Zmieniłam ostatnio telefon, teraz mam taki "wypasiony". Trzeba więc o niego zadbać, żeby się nie zniszczył. Wymyśliłam sobie szydełkowe etui. Przy okazji nauczyłam się nowego splotu, stosowanego na tzw. szydełku tunezyjskim. Na moje potrzeby wystarczyło zwykłe szydełko, bo etui nie musi być szerokie.
Kurs na splot tunezyjski znalazłam tutaj.
Wykonanie bardzo proste: długi pas wykonany splotem tunezyjskim, złożony w formę kieszonki i połączony oczkami ścisłymi. Do tego guzik i gotowe :)
Kurs na splot tunezyjski znalazłam tutaj.
Wykonanie bardzo proste: długi pas wykonany splotem tunezyjskim, złożony w formę kieszonki i połączony oczkami ścisłymi. Do tego guzik i gotowe :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)







