Obserwatorzy

piątek, 5 maja 2017

Pamiątki komunijne #1

W tym roku zrobiłam sporo pamiątek komunijnych, a jedną jeszcze kończę. Powód jest taki, że do I Komunii świętej przystępuje w tym roku pięcioro dzieci moich kolegów i koleżanek z pracy. Czworo z nich miałam okazję uczyć, kiedy chodziły do przedszkola. Ponieważ przyjaźnię się z tymi nauczycielami, postanowiłam zrobić dla nich prezenty. Nie chciałam jednak jakoś afiszować się z wręczaniem pamiątek i zastanawiałam się, jak to zrobić. Nadarzyła się fajna okazja - wspólnie z innymi nauczycielami mamy zwyczaj robić "zrzutki" na jakieś symboliczne prezenty, kiedy ktoś z członków naszego grona obchodzi jakąś uroczystość. Zaproponowałam, żeby dołożyć do tych pamiątek moje "dzieła". Pomysł został przyjęty z entuzjazmem i trzy z pięciu obrazków trafiły do adresatów:


Żeby nie było wątpliwości - haft jest dobrze wyprasowany, ta "krecha" to jakiś dziwny odblask światła, bo "na żywo" nic takiego nie było :)



Każda pamiątka jest inna.... Zabrałam się za nie w styczniu i wydaje mi się, że trochę przeceniłam moje możliwości.. Jeszcze pokażę trzy inne pamiątki, które byłam zmuszona robić nieco mniejsze, bo bym się nie wyrobiła w czasie.

Wykorzystałam materiały i nici posiadane w domu. Te w srebrnych ramkach na lnie obrazkowym w kolorze piaskowym - zachwyciła mnie ten koronkowy krzyż w ostatnim obrazku, który de facto był wyszywany jako pierwszy - strasznie mi tam dały w kość backstitche przy różańcu... Potem zrobiłam tą dla Mateusza z ograniczoną ilością kresek... potem szukałam wzoru dla Julki, który niestety ze względu na długość świecy został umieszczony w innej ramce, a wykonany jest na lnie Belfast w kolorze oliwkowym - nawet się nie spodziewałam, że tak fajnie wyjdzie :)

Wszystkie obrazki mają mniej więcej wymiary kartki A4 (razem z ramką).

Podsumowując: adresaci i ich rodzice są zachwyceni prezentami :) Co mnie oczywiście bardzo cieszy :)
A przy okazji zrobiłam sobie reklamę - mam zamówienie na cztery metryczki - jedna dla koleżanki, która chce podarować ją w prezencie na chrzest dla dziecka w swojej rodzinie, a trzy dla naszych koleżanek z grona pedagogicznego, które są w stanie błogosławionym :)

sobota, 29 kwietnia 2017

Kwiatowy rok - kwietniowy bratek

Znowu na ostatnią chwilę.. Początkowo plan był inny, miałam wyhaftować sobie monogram z bratkiem, ale niestety zabrakło mi czasu... Kwiecień miałam wyjątkowo pracowity :) Dlatego szybciutko wyhaftowałam sobie bratki z jakiegoś starego numeru "Kramu z robótkami". Materiał, którego użyłam to bellana w kolorze starego złota, a haftowałam jedną nitką muliny. Oto efekty:





Hafcik w towarzystwie bratka z ogródka :) Na razie powędrował do szuflady, ale już mam na niego plan :)

czwartek, 27 kwietnia 2017

TUSAL 2017 - kwiecień

Jestem przytłoczona zajęciami w tym i poprzednim tygodniu i nie nadążam z niczym... Nawet słoiczek prezentuję z opóźnieniem:


Na poprawę nastroju - kwitnący tulipan :)

środa, 12 kwietnia 2017

Metryczka na prezent

Mój chrześniak Olek ma narzeczoną :) Właściwie to on jeszcze nie wie, ona też nie... Tak się złożyło, że dwa dni po Olku na świat przyszła córeczka znajomych, więc postanowiłam ich wyswatać. Pierwszy krok to "bliźniacza" metryczka - dla urozmaicenia w różowych kolorach i z inną ramką:


Czy kojarzenie małżeństw w dzieciństwie jest jeszcze w modzie? Hahaha :) Może zacznę już wyszywać pamiątkę ślubną??

Wesołych Świąt Zmartwychwstania Pana!!

sobota, 8 kwietnia 2017

Palma wielkanocna

W czwartek na lekcjach w podstawówce robiłam z dzieciakami palmy. Zmęczyłam się :) Żeby dziecko w czwartej klasie nie umiało zawiązać sznurka na supeł? Mimo takich utrudnień palmy w klasach drugich i czwartych (bo te uczę) wyszły całkiem nieźle. W pewnym momencie lekcji uświadomiłam sobie, że jak moje dzieciaki przyjdą w niedzielę do kościoła z takimi własnoręcznie zrobionymi palmami, a ja z taką z marketu, to będzie trochę głupio wyglądać... Powinnam zrobić też dla siebie.... Może na lekcjach z 4. klasą? Cóż, nie miałam materiałów, więc zadziałałam spontanicznie, "na sępa", tzn. poprosiłam kilkoro dzieciaków, którym zostało trochę baziek, bibuły itp., żeby się ze mną podzielili :) Niestety, nie zdążyłam zrobić razem z nimi na lekcji, dlatego dopiero dzisiaj zabrałam się do pracy:


Zrobiłam kwiatki z bibuły, dorzuciłam bukszpan, wszystko razem połączyłam drucikiem i oto efekt:


Nie do końca wyszło, jak planowałam, ale to "mój pierwszy raz", więc chyba sobie wstydu jutro nie narobię :)

czwartek, 6 kwietnia 2017

Miś dla Olka

Wiecie już, że zostałam ciocią, bo chwaliłam się kilka razy :) Mój brat i bratowa są dość "normalni" i nie robią dla młodego nieprzemyślanych zakupów, dlatego Olek (na razie) nie ma zbyt wielu zabawek (w końcu ma dopiero 2 miesiące). Kiedy oglądałam w sklepach maskotki-przytulanki dla niemowlaków to, niestety, powstrzymywała mnie cena. Dlatego spróbowałam zrobić coś sama. Zdecydowałam się na klasycznego misia. Znalazłam w internecie bardzo dokładny opis wykonania --> tutaj.

Bardzo dziękuję Autorce - Ewelinie za tak dokładny opis i odpowiedź na moje wątpliwości.
 Kończę to przydługie wprowadzenie i prezentuję mojego pierwszego miśka na szydełku:


Zdjęcie mam tylko jedno, robione w pośpiechu, bo tego samego dnia misiek pojechał do Olka.

Wykonanie:
włóczka jarn art jeans (pojedyncza)
szydełko 1,75
wypełnienie z poliestrowej poduszki
ubranko - jakiś akryl i druty 3,5
oczy haftowane (bałam się przyszywać np. guziki)

Czytałam trochę o maskotkach amigurumi, ale wydawało mi się, że są trudne... Wcale tak nie jest! Ten miś to moja pierwsza zabawka, ma wiele niedoskonałości, ale jestem pewna, że spróbuję zrobić następne :)
 

sobota, 1 kwietnia 2017

Sal Tea Time #7

Czas szybko mija, dziś nadszedł czas prezentacji siódmego obrazka z kuchennego salu. Pora na pomidora :) Z mlekiem... trochę dziwne połączenie... U mnie w domu od zawsze jadało się "pomidora ze śmietaną" - idealna sałatka/surówka na kolację: pomidora trzeba pokroić, dodać sól, pieprz i cebulę i wszystko wymieszać ze sporą ilością kwaśnej śmietany - pycha! Wersja druga - dodajemy do tego kiszone ogórki, ewentualnie małosolne. Zawsze uwielbiałam, uwielbiam do teraz, tylko zastępuję śmietanę jogurtem naturalnym :)

A oto haft: